niedziela, 8 lutego 2009
2.12 W nocy z soboty na niedzielę
Uwielbiam noce z soboty na niedzielę, szczególnie te, kiedy nie muszę rano w niedzielę biec na zajęcie z zaocznymi. Leżę sobie wtedy w wyrku czytam lub grzebię w sieci. Tym razem wygrzebałem coś takiego... Monica Naranjo - Europa
środa, 4 lutego 2009
2.11 Kursy, kursiki... a może STUDIA?
Siedząc od poniedziałku na kursie komputerowym, dotyczącym administrowania pracownią przychodzą mi do głowy coraz to nowe pomysły. Analizując sytuację, w której jestem oraz pomysły minister Hall coraz bardziej zastanawiam się nad rozpoczęciem studiów inżynierskich z informatyki.
Jest to ostatni dzwonek na takie przedsięwzięcie. Studia te dają mi gwarancję zatrudnienia w szkole. Studia te dadzą mi gwarancję pracy w ogóle, ewentualnie dodatkowego zarobkowania. Nic prostszego, tylko wziąć się zapisać i zacząć studiować, a następnie po 7 semestrach obronić się i do mgr'a dostawić inż. Plan fajny, gorzej z realizacją... Ale nic zastanowię się nad tym bardzo mocno. Mam jeszcze trochę czasu do namysłu...
Troszeczkę mniej czasu mam na podjęcie decyzji, czy zapisać się na kurs AutoCAD'a - oczywiście wszystko przemawia za tym, aby to zrobić, oprócz jednego - finansów. Kurs - dwa stopnie - kosztuje 1300 zł. A jak na razie nie dysponuje taką ilością wolnych środków finansowych...
Jest to ostatni dzwonek na takie przedsięwzięcie. Studia te dają mi gwarancję zatrudnienia w szkole. Studia te dadzą mi gwarancję pracy w ogóle, ewentualnie dodatkowego zarobkowania. Nic prostszego, tylko wziąć się zapisać i zacząć studiować, a następnie po 7 semestrach obronić się i do mgr'a dostawić inż. Plan fajny, gorzej z realizacją... Ale nic zastanowię się nad tym bardzo mocno. Mam jeszcze trochę czasu do namysłu...
Troszeczkę mniej czasu mam na podjęcie decyzji, czy zapisać się na kurs AutoCAD'a - oczywiście wszystko przemawia za tym, aby to zrobić, oprócz jednego - finansów. Kurs - dwa stopnie - kosztuje 1300 zł. A jak na razie nie dysponuje taką ilością wolnych środków finansowych...
niedziela, 1 lutego 2009
2.10 Zdjęcie tygodnia wg gazety.pl
Portal gazeta.pl raz w tygodniu publikuje zestaw zdjęć tygodnia. W tym tygodniu urzekło mnie zdjęcie wykonane przez Matta Stamey z agencji AP pt. Małpi kowboj...

Drugie miejsce zdobywa Andre Penner - również agencja AP za zdjęcie chłopca na demonstracji przed Światowym Forum Społecznym w Belem, Brazylia...

Trzecie - Benedykt XVI i lwiątko autorstwa OSSERVATORE ROMANO REUTERS

Drugie miejsce zdobywa Andre Penner - również agencja AP za zdjęcie chłopca na demonstracji przed Światowym Forum Społecznym w Belem, Brazylia...

Trzecie - Benedykt XVI i lwiątko autorstwa OSSERVATORE ROMANO REUTERS
niedziela, 25 stycznia 2009
2.9 Coś dla leniuchów...
Moje postanowienia są godne pożałowania... Rozpocząłem na tym blogu dwa cykle (Poniedziałkowe Wieczory Filmowe i Coś Na Ząb).
I co? Ano kiepściutko z ich kontynuacją. Ale obiecuję poprawę :)
To, że gotuję wiedzą moi frendsy (ha nawet czasami mi coś wychodzi). Dzisiaj chciałbym zaproponować takie skromne danie dla leniwych singli, a mianowicie Zapiekanka ziemniaczana a la Creme Gruyere. Czas przygotowania tego smacznego dania to jakieś 25-30 minut, więc dla leniuchów takich jak ja, jak znalazł.
Co nam będzie potrzebne...
1kg ziemniaków
2 serki topione
200 g sera żółtego, dość twardego
30 g masła
2 jajka
250 ml mleka
szczypta mielonej gałki muszkatołowej, sól ziołowa, mielony czarny pieprz
A jak to cudo przyrządzamy? Otóż ziemniaki należy obrać, opłukać
i pokroić w talarki. Jakieś 10 minut gotujemy je w osolonej wodzie. Następnie przekładamy do żaroodpornego naczynia wysmarowanego masłem. Ziemniaki układamy na przemian z serem. Jajka roztrzepujemy z mlekiem, solą, pieprzem i gałką. Tak przygotowanym roztworem zalewamy ziemniaki, a na wierzchu układamy grudki masła. Pieczemy ok 30 minut w piekarniku
w temperaturze 180 stopni. Vuala!
I co? Ano kiepściutko z ich kontynuacją. Ale obiecuję poprawę :)
To, że gotuję wiedzą moi frendsy (ha nawet czasami mi coś wychodzi). Dzisiaj chciałbym zaproponować takie skromne danie dla leniwych singli, a mianowicie Zapiekanka ziemniaczana a la Creme Gruyere. Czas przygotowania tego smacznego dania to jakieś 25-30 minut, więc dla leniuchów takich jak ja, jak znalazł.
Co nam będzie potrzebne...
1kg ziemniaków
2 serki topione
200 g sera żółtego, dość twardego
30 g masła
2 jajka
250 ml mleka
szczypta mielonej gałki muszkatołowej, sól ziołowa, mielony czarny pieprz
A jak to cudo przyrządzamy? Otóż ziemniaki należy obrać, opłukać
i pokroić w talarki. Jakieś 10 minut gotujemy je w osolonej wodzie. Następnie przekładamy do żaroodpornego naczynia wysmarowanego masłem. Ziemniaki układamy na przemian z serem. Jajka roztrzepujemy z mlekiem, solą, pieprzem i gałką. Tak przygotowanym roztworem zalewamy ziemniaki, a na wierzchu układamy grudki masła. Pieczemy ok 30 minut w piekarniku
w temperaturze 180 stopni. Vuala!
czwartek, 22 stycznia 2009
2.8 Śpiewaj Yidl mitn fidl
Co za tydzień. Za oknem ciemno, zimno i jakoś tak nijako... Kryzys i to nie tylko finansowy. Przez cały tydzień walczyłem z sobą, aby zmusić się do jakiejkolwiek pracy. Lenistwo osiągnęło szczyt. Nie chciało mi się nawet wieczorem zrobić kolacji, głód wyganiał mnie do kuchni... W gruzach legł cały misternie opracowany plan pracy na ten tydzień. Nic mi się nie chciało. Tylko wrodzone poczucie obowiązku sprawiło, że nie poszedłem na zwolnienie lekarskie i nie przesiedziałem całego tygodnia w łóżku. Niech wreszcie przyjdzie wiosna i niech zacznie świecić słońce. Potrzeba mi światła!!!
Na pocieszenie Steczkowska.
Na pocieszenie Steczkowska.
niedziela, 18 stycznia 2009
2.7 Barwy

Oglądam właśnie serial kryminalny CSI: Kryminalne zagadki Miami... Bardzo ciekawa jest kolorystyka tego filmu. Barwy są bardzo żywe, wręcz przerysowane, jak kiepskie zdjęcie poddane obróbce w Photoshopie, aby poprawić jego jakość. Miło się ogląda takie filmy, szczególnie, że za oknem szarość ponurego zimowego dnia. No i w dodatku akcja dzieję się w Miami – a tam jest wieczne lato i słońce, którego ogromnie ostatnio mi brakuje... bo taka światłolubna ze mnie istota :)
piątek, 16 stycznia 2009
2.6 Disco Polo reaktywacja
Do 16 stycznia można zgłaszać piosenki do polskich eliminacji do konkursu Eurowizji. Swoich sił postanowił spróbować m.in. zespół Bayer Full. Ja mam lepszą propozycję. I tak nic nie stracimy, bo od występu Edyty Górniak z roku na rok jest coraz gorzej...
czwartek, 15 stycznia 2009
wtorek, 13 stycznia 2009
2.4 100-dniówek nadszedł czas...
Kilka dni temu dostałem sms'a od koleżanki z byłej pracy, abym podał jej adres, bo jej klasa chce mnie zaprosić na 100-dniówkę. Bardzo sympatyczne mi się zrobiło wtedy, a jeszcze sympatyczniej dzisiaj, kiedy z skrzynki na listy wyciągnąłem zaproszenie na tą studniówkę. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że drzwi obok mnie mieszka mój były uczeń, który się uczy w tej klasie... Oczywiście idę na ten bal, nie odpuszczę sobie za żadne skarby świata ;)
2.3 Jeszcze tylko wpie**** i ... do roboty
Tak, jutro lecę na dywanik... za co? Za niewinność :D Podobno czegoś brakuje w dokumentacji. Na szczęście, a może i nie, wicek przejrzał tylko dwie osoby... Jutro się okaże :)
2.2 Oby tylko przeżyć dzień dzisiejszy...
Mimo deklaracji bycia szczęśliwym, nie jest wszystko tak jak być powinno. W pracy, jak zwykle, siłowanie się z szefem. A dzisiaj w dodatku wizytacja mojej wywiadówki. A przed nią dyrektor zażyczył sobie całą dokumentacje klasy - usprawiedliwienia, teczka wychowawcy itp. Na szczęście przychodzi wicek, więc nie powinno boleć.
Kryzys ekonomiczny dopadł i mnie, ale nie z powodów trudności finansowych firmy, tylko wojny podjazdowej z naczelnym. Stare powiedzenie pszczół mówi: "Jak chcesz uderzyć psa, kij zawsze się znajdzie". A w jaki sposób można załatwić belfra? Pozostawiając go na gołym etacie... Ot takie małe przeoczenie. Naczelny zapomniał mi w sierpniu powiedzieć, że moje nadgodziny to zastępstwo doraźne do momentu jak koleżanka wróci z macierzyńskiego. Koleżanka wróciła, a ja na gołym etacie zostałem. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że dowiedziałem się o tym z nowowywieszonego planu lekcji. Nawet nie miał tyle poczciwości, aby mnie osobiście o tym poinformować...
Na szczęście jest Święta Szkoła, więc tak źle nie jest. Poza tym staram się szukać pozytywów w tej całej dziwnej sytuacji... Ogromnym jest to, że mam teraz więcej wolnego czasu, który trzeba zagospodarować.
Oby przeżyć dzisiejszy dzień...
Kryzys ekonomiczny dopadł i mnie, ale nie z powodów trudności finansowych firmy, tylko wojny podjazdowej z naczelnym. Stare powiedzenie pszczół mówi: "Jak chcesz uderzyć psa, kij zawsze się znajdzie". A w jaki sposób można załatwić belfra? Pozostawiając go na gołym etacie... Ot takie małe przeoczenie. Naczelny zapomniał mi w sierpniu powiedzieć, że moje nadgodziny to zastępstwo doraźne do momentu jak koleżanka wróci z macierzyńskiego. Koleżanka wróciła, a ja na gołym etacie zostałem. A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że dowiedziałem się o tym z nowowywieszonego planu lekcji. Nawet nie miał tyle poczciwości, aby mnie osobiście o tym poinformować...
Na szczęście jest Święta Szkoła, więc tak źle nie jest. Poza tym staram się szukać pozytywów w tej całej dziwnej sytuacji... Ogromnym jest to, że mam teraz więcej wolnego czasu, który trzeba zagospodarować.
Oby przeżyć dzisiejszy dzień...
Subskrybuj:
Posty (Atom)