To, że w zeszłym roku jeszczePrezydent Dombrowicz dał ciała z odśnieżaniem miasta, to można z perspektywy czasu i ton śniegu, które wtedy spadły jakoś przełknąć. Ale dzisiejszej nocy! Śniegu napadało co kot napłakał - w porównaniu z zeszłym rokiem - a miasto nieprzejezdne. Fordońska nie odśnieżona, średnia prędkość 20-30 km/h. Łęczycka, którą bydgoszczanie jeżdżą z Bartodziejów na Górny Taras w tragicznym stanie! Kamienna - koszmar! Można samochodem istne piruety kręcić. Nie chcę nawet myśleć co dzisiaj by się działo, gdyby na Bydgoszcz spadły takie ilości śniegu jak w Warszawie czy Łodzi!
Katowice, o wiele bardziej zasypane niż nasze piękne miasto, ale tam rano główne szlaki komunikacyjne były czarne, czyli jak się chce to można... No cóż kolejna wpadka jeszczePrezydenta, któremu myślę nawet już anioły nie pomogą w zdobyciu urzędu na kolejną kadencję!
wtorek, 30 listopada 2010
sobota, 27 listopada 2010
3.112 LOT z Warszawy
W końcu się udało. Dzisiaj na Lotnisku im. I. Paderewskiego wylądował dłuuuugo oczekiwany samolot z Warszawy. Przyleciało nim 15 osób. Pasażerów, którzy zapłacili za bilet było około 13 albo i mniej, bo w tę inauguracyjną podróż wybrali się K. Dombrowicz - jeszcze Prezydent Bydgoszczy - i wiceprezes LOT Leszek Narowski - nie licząc świty jaką ci dwaj panowie ze sobą zabrali.
Prezes LOT'u obwieszcza nam sukces, że tak szybko udało się to połączenie uruchomić. Niestety dla Marszałka Całbeckiego, to jest poważna porażka, ponieważ mamił nas tym połączeniem od marca, a tu mamy koniec listopada... Pozostawię to bez komentarza, bo słów moich i nerwów na tego pana szkoda...
LOT mami nas rewelacyjną ceną w obie strony 149 zł - konia z rzędem temu, komu tę cenę uda się osiągnąć. Wiem, wiem, tam napisane jest od 149 zł i to od robi wielką różnicę... Pobawiłem się w rezerwacje i mi udało się za podróż tam i z powrotem osiągnąć najniższą kwotę 161 zł. A 153 zł, jak kupiłbym dwa osobne bilety Bydgoszcz-Warszawa i Warszawa-Bydgoszcz. Ale dość narzekania, mamy kolejne połączenie. Trzeba mieć nadzieję, że tym razem nasz narodowy przewoźnik nie będzie nas robił w trąbę i nie będzie odwoływał lotów na kilka godzin przed odlotem, ze względu na zbyt niską frekwencję...
Oj przydałby się konkurent na tej i innych trasach...
Prezes LOT'u obwieszcza nam sukces, że tak szybko udało się to połączenie uruchomić. Niestety dla Marszałka Całbeckiego, to jest poważna porażka, ponieważ mamił nas tym połączeniem od marca, a tu mamy koniec listopada... Pozostawię to bez komentarza, bo słów moich i nerwów na tego pana szkoda...
LOT mami nas rewelacyjną ceną w obie strony 149 zł - konia z rzędem temu, komu tę cenę uda się osiągnąć. Wiem, wiem, tam napisane jest od 149 zł i to od robi wielką różnicę... Pobawiłem się w rezerwacje i mi udało się za podróż tam i z powrotem osiągnąć najniższą kwotę 161 zł. A 153 zł, jak kupiłbym dwa osobne bilety Bydgoszcz-Warszawa i Warszawa-Bydgoszcz. Ale dość narzekania, mamy kolejne połączenie. Trzeba mieć nadzieję, że tym razem nasz narodowy przewoźnik nie będzie nas robił w trąbę i nie będzie odwoływał lotów na kilka godzin przed odlotem, ze względu na zbyt niską frekwencję...
Oj przydałby się konkurent na tej i innych trasach...
poniedziałek, 22 listopada 2010
3.111 Wybory 2010
Pierwsza tura za nami. Prezydent przegrał. I bardzo dobrze. Powinno go to nauczyć pokory, ale podejrzewam, że to jest typ człowieka, który nie wyciąga wniosków z takiej lekcji. Teraz będzie się do nas przymilał i mamił nas wizjami kolejnych 4 lat swojej prezydentury. Mam nadzieję, że mieszkańcy Bydgoszczy są na tyle mądrzy, że wybiorą Bruskiego. Dombrowicz zmarnował najlepszą koniunkturę. Po tych 8 latach mogliśmy już jeździć tramwajem na dworzec kolejowy, do Fordonu, a nawet pokusiłbym się, że na Błonie i po Kujawskiej. Park przemysłowy powinien kwitnąć, a tam chaszcze i dzicz. Wg mnie niepotrzebnie zostaje wydana kasa na Trasę Uniwersytecką, ona nie rozkorkuje miasta. Za te pieniądze powinna być poszerzona i wydłużona Kielecka na Kapuściska, dobudowana druga nitka Mostu Kazimierza Wielkiego i przebudowane Rondo Bernardyńskie ze Zbożowym Rynkiem. Można by wymieniać i wymieniać jego zaniechania. Mam nadzieję, że - jak mawiają Czesi - to se nevrátí.
Nowy prezydent zastanie zadłużone miasto. Będzie musiał wysupłać kasę na inwestycje, które zostały rozpoczęte. A potrzeby są ogromne...
W sejmiku województwa też tragedia. Niestety "reprezentanci", którzy się tam dostali nie rokują nadziei na to, że sytuacja się poprawi. Będziemy mieli znów toruńskiego marszałka, który będzie rąbał Bydgoszcz i byłe bydgoskie na kasie jak się da. No ale cóż mamy taką a nie inną ordynację wyborczą...


czwartek, 4 listopada 2010
3.110 Kolory
Zrobiło się strasznie ponuro... Ale jest antidotum - muzyka i obraz - kolory...
TimeScapes: Rapture from Tom Lowe @ Timescapes on Vimeo.
TimeScapes: Rapture from Tom Lowe @ Timescapes on Vimeo.
wtorek, 2 listopada 2010
3.109 Plany
Plany planami, a ja i tak będę robił swoje. Kładąc się wczoraj spać obiecałem sobie, że wykonam kilka rzeczy, które powinienem wykonać już dawno. Ale wystarczyło rano wejść do sieci i już wiem, że ten dzień nie będzie taki jak sobie zaplanowałem. Szykując się do pracy modyfikowałem misternie ułożony wczoraj plan dnia. Dodawałem kolejne punkty zapominając, że doba ma 24 godziny. A może by wysłać prośbę, do Stwórcy, że jak następnym razem będzie tworzył Ziemię i człowieka, co by dobę wydłużył do 30-35 godzin...?
niedziela, 24 października 2010
sobota, 16 października 2010
3.107 Sobota
Plan na dzisiaj jest ambitny, aż może za ambitny... Zobaczymy...
- języki obce, tak po 30 minut na każdy...
- html - tu godzina pęknie jak nic,
- no i porządki - czas najwyższy jakiś klar w chałupie zrobić...
- po południu wyjazd do Schwetz.
Wieczorem powinienem odwiedzić siostrę... Wróciła po dwutygodniowym pobycie w Danii, a może jutro jakaś niedzielna kawa? Zobaczymy...
Jak na razie leżę w łóżku i wsłuchuję się w Duffy...
- języki obce, tak po 30 minut na każdy...
- html - tu godzina pęknie jak nic,
- no i porządki - czas najwyższy jakiś klar w chałupie zrobić...
- po południu wyjazd do Schwetz.
Wieczorem powinienem odwiedzić siostrę... Wróciła po dwutygodniowym pobycie w Danii, a może jutro jakaś niedzielna kawa? Zobaczymy...
Jak na razie leżę w łóżku i wsłuchuję się w Duffy...
niedziela, 10 października 2010
3.106 Lakme na otwarcie sezonu
Sezon operowy 2010/2011 uważam za otwarty.
Lakme była spektaklem, który ten sezon otworzył. Lakszmi - piękna małżonka boga Wisznu, ozdobiona kwiatem lotosu jest jedną z najważniejszych bogin hinduskich. Lakmé to inna forma jej imienia, jakie nosi bohaterka opery Léo Delibesa, córka bramina, której głos dźwięczący niczym dzwoneczki oczarowuje słuchaczy.
Historia opowiedziana przez ten utwór, to typowa historia miłości zakazanej - ona i on pochodzą z rożnych kręgów kulturowych oraz z rożnych stanów społecznych...
Czy Lakme była udanym wyborem na inaugurację sezonu - i nie i tak.
Nie ponieważ zawiódł balet. Po olśniewających tańcach z Giocondy, tutaj miałem wrażenie, że występuje jakaś prowincjonalna zgraja amatorów, a nie profesjonalny zespół taneczny. Panny chyboczące się podczas tańca, gdzie widz odnosi wrażenie, że zaraz się poprzewracają. Tancerki nie potrafiły utrzymać równowagi. Nawet duet "akrobatyczny", który mógłby być wisienką na torcie wypadł słabo. Panowie też nic ciekawego nie pokazali.
Jeżeli ktoś zabiera się układanie choreografii w takich przedstawieniach, to powinien mieć jakieś pojęcie o stylach tańca, które prezentuje. Po wczorajszym spektaklu odniosłem wrażenie, że pani choreograf nigdy nie widziała hinduskich tańców. Jeżeli nie miała okazji - oto mała próbka. Układy taneczne z filmów Bollywood!
Tak, bo przedstawienie było ciekawe, w niektórych momentach przesiąknięte erotyzmem. Soliści całkiem ciekawie dobrani, jeżeli chodzi o barwy głosów, chociaż i tu nie obeszło się bez zgrzytów. Gerald zbyt zniewieściały, jak na brytyjskiego oficera. Jego barwa głosu zaczynała męczyć słuchacza po 5 minutach... natomiast Lakme i Mallika - rewelacyjne. "The Flower Duet" w ich wykonaniu można słuchać i słuchać...
Reasumując. Bydgoska Lakme przedstawieniem jest średnim. Nie powinno się zabierać na nie osób, które nigdy nie były w operze, bo tak jak chłopak siedzący za mną powiedzą: "Jestem tu pierwszy i ostatni raz."
Lakme była spektaklem, który ten sezon otworzył. Lakszmi - piękna małżonka boga Wisznu, ozdobiona kwiatem lotosu jest jedną z najważniejszych bogin hinduskich. Lakmé to inna forma jej imienia, jakie nosi bohaterka opery Léo Delibesa, córka bramina, której głos dźwięczący niczym dzwoneczki oczarowuje słuchaczy.
Historia opowiedziana przez ten utwór, to typowa historia miłości zakazanej - ona i on pochodzą z rożnych kręgów kulturowych oraz z rożnych stanów społecznych...
Czy Lakme była udanym wyborem na inaugurację sezonu - i nie i tak.
Nie ponieważ zawiódł balet. Po olśniewających tańcach z Giocondy, tutaj miałem wrażenie, że występuje jakaś prowincjonalna zgraja amatorów, a nie profesjonalny zespół taneczny. Panny chyboczące się podczas tańca, gdzie widz odnosi wrażenie, że zaraz się poprzewracają. Tancerki nie potrafiły utrzymać równowagi. Nawet duet "akrobatyczny", który mógłby być wisienką na torcie wypadł słabo. Panowie też nic ciekawego nie pokazali.
Jeżeli ktoś zabiera się układanie choreografii w takich przedstawieniach, to powinien mieć jakieś pojęcie o stylach tańca, które prezentuje. Po wczorajszym spektaklu odniosłem wrażenie, że pani choreograf nigdy nie widziała hinduskich tańców. Jeżeli nie miała okazji - oto mała próbka. Układy taneczne z filmów Bollywood!
Tak, bo przedstawienie było ciekawe, w niektórych momentach przesiąknięte erotyzmem. Soliści całkiem ciekawie dobrani, jeżeli chodzi o barwy głosów, chociaż i tu nie obeszło się bez zgrzytów. Gerald zbyt zniewieściały, jak na brytyjskiego oficera. Jego barwa głosu zaczynała męczyć słuchacza po 5 minutach... natomiast Lakme i Mallika - rewelacyjne. "The Flower Duet" w ich wykonaniu można słuchać i słuchać...
Reasumując. Bydgoska Lakme przedstawieniem jest średnim. Nie powinno się zabierać na nie osób, które nigdy nie były w operze, bo tak jak chłopak siedzący za mną powiedzą: "Jestem tu pierwszy i ostatni raz."
środa, 6 października 2010
3.105 Opieszałość pani minister
Przez opieszałość pani minister będziemy z młodzieżą musieli iść do szkoły 15 października. Nowe rozporządzenie, które ten najgorszy - jak okrzyknęli ją znawcy tematu - minister edukacji w historii Najjaśniejszej Rzeczypospolitej miała podpisać do 30 września, dawało młodzieży od 6 do 10 dni wolnych w roku szkolnym. W zamian zajęcia edukacyjne mają trwać do 30 czerwca.
No cóż kobiecie się nie spieszyło. Rozporządzenie podpisała dopiero wczoraj, więc ni jak nie załapiemy się na wolne 15-go...
A miałem jechać na moje Prusy...
No cóż kobiecie się nie spieszyło. Rozporządzenie podpisała dopiero wczoraj, więc ni jak nie załapiemy się na wolne 15-go...
A miałem jechać na moje Prusy...
niedziela, 19 września 2010
3.104 Klubowy Puchar Europy Juniorów - kolejny gwóźdź do trumny prezydenckiej KD
To, że zbliżają się wybory samorządowe widać w Bydgoszczy bardzo dokładnie. Prezydent po kolejnych 4 latach marazmu ponownie się uaktywnił. A to postawił unijne tablice informacyjne o budowie linii tramwajowej do Fordonu w takich miejscach, gdzie ta linia nie będzie przebiegała, ale za to w bardzo ruchliwych (Plac Teatralny, wyjazd z CH Auchan, wyjazd z Carrefoura w Fordonie). A to nagle w mieście imprez jest co niemiara. Prezydent posuwa się do tego, aby do poparcia swoich populistycznych popisów – taki jak budowa aquaparku – zaprzęgać sobie poległych, mniej lub bardziej, pracowników. Skutki tego są takie, że dyrektorzy zmuszali swoich podwładnych do popierania tego bubla...
W mieście pojawiły się różnego rodzaju pikniki (handlowy na Dworcowej – termin nieprzypadkowy, chociaż trzeba było to robić przez 4 lata, a nie przed wyborami), imprezy – nie koniecznie związane z porą roku (iluminacje świetlne z reniferami) itp.
Kolejnym gwoździem do trumny prezydenckiej KD był spęd młodzieży na Klubowy Puchar Europy Juniorów, który się odbył w ostatnią sobotę. Mój dyrektor motywował to wyjście staraniami Bydgoszczy o ESK 2016 – sruty-pierduty – kampania w czystym tego słowa znaczeniu.
Na imprezę zostały zgonione prawie wszystkie szkoły w mieście – niektóre odrabiały w ten sposób 12 listopada, niektóre godziny karciane... Po dotarciu na Bydgoski Stadion Miejski, to co zobaczyłem przeszło ludzkie pojęcie! 1/3 trybun zamknięta. Połowa dzieciaków nie miała gdzie siąść. Całą lożę prasową zajmowało 4 dziennikarzy – ochrona nie wpuściła maluszków, aby tam siadły – totalna porażka organizacyjna.
Lekka atletyka nie jest widowiskowa na tak dużym stadionie – tym bardziej, że część konkurencji odbywało się po stronie zamkniętych trybun. Brak telebimu spowodował, że po 20 minutach od rozpoczęcia imprezy stadion zaczął drastycznie pustoszeć.
Komentator, gdy powiedział, że młodzież z drużyn przybyłych na Puchar jest zachwycona tak dużą frekwencją został wybuczany i wygwizdany, a młodzież z tych drużyn została od razu uświadomiona przez uczniów spikających w obcych językach, jaką metodą ta frekwencja została zapewniona...
Na początku byłem strasznie oburzony tym, jak prezydent wykorzystuje młodzież i nas do promocji samego siebie. Oczywiście sam nie miał odwagi pojawić się na stadionie. Ale później dotarło do mnie, że takimi akcjami sam się pogrąża! Oby tak dalej!
Bydgoski Stadion Miejski - godz. 12.00

Puste miejsca...

Bydgoski Stadion Miejski - godz. 12.20
W mieście pojawiły się różnego rodzaju pikniki (handlowy na Dworcowej – termin nieprzypadkowy, chociaż trzeba było to robić przez 4 lata, a nie przed wyborami), imprezy – nie koniecznie związane z porą roku (iluminacje świetlne z reniferami) itp.
Kolejnym gwoździem do trumny prezydenckiej KD był spęd młodzieży na Klubowy Puchar Europy Juniorów, który się odbył w ostatnią sobotę. Mój dyrektor motywował to wyjście staraniami Bydgoszczy o ESK 2016 – sruty-pierduty – kampania w czystym tego słowa znaczeniu.
Na imprezę zostały zgonione prawie wszystkie szkoły w mieście – niektóre odrabiały w ten sposób 12 listopada, niektóre godziny karciane... Po dotarciu na Bydgoski Stadion Miejski, to co zobaczyłem przeszło ludzkie pojęcie! 1/3 trybun zamknięta. Połowa dzieciaków nie miała gdzie siąść. Całą lożę prasową zajmowało 4 dziennikarzy – ochrona nie wpuściła maluszków, aby tam siadły – totalna porażka organizacyjna.
Lekka atletyka nie jest widowiskowa na tak dużym stadionie – tym bardziej, że część konkurencji odbywało się po stronie zamkniętych trybun. Brak telebimu spowodował, że po 20 minutach od rozpoczęcia imprezy stadion zaczął drastycznie pustoszeć.
Komentator, gdy powiedział, że młodzież z drużyn przybyłych na Puchar jest zachwycona tak dużą frekwencją został wybuczany i wygwizdany, a młodzież z tych drużyn została od razu uświadomiona przez uczniów spikających w obcych językach, jaką metodą ta frekwencja została zapewniona...
Na początku byłem strasznie oburzony tym, jak prezydent wykorzystuje młodzież i nas do promocji samego siebie. Oczywiście sam nie miał odwagi pojawić się na stadionie. Ale później dotarło do mnie, że takimi akcjami sam się pogrąża! Oby tak dalej!
Bydgoski Stadion Miejski - godz. 12.00

Puste miejsca...

Bydgoski Stadion Miejski - godz. 12.20
niedziela, 12 września 2010
3.103 Za 283 dni... WAKACJE!
I już teraz wiem, gdzie je spędzę. Będzie to Dania, a miasteczko nazywa się Skive. Szukając jakichkolwiek informacji na temat tego miasteczka znalazłem tylko to, że jest położone w Zachodniej Jutlandii nad zatoką Skive Fjord, która jest częścią dużej zatoki (fjordu) Limfjord.
W średniowieczu w miejscu miasta Skive leżał zamek królewski Skivehus. Z czasem powstała wokół zamku osada, która w 1326 roku otrzymała prawa miasta kupieckiego.
Szybki rozwój miasta nastąpił jednak dopiero od czasu, gdy piasczysta mierzeja Aggertange została przerwana w 1825 roku i otworzył się dostęp do Morza Północnego i kiedy w 1863 roku został oddany do użytku kanał przy mieście Løgstør, umożliwiający żeglugę po Limfjordzie w kierunku miasta Ålborg. W roku 1869 rozpoczął swoją pracę port w Skive.
W 1864 roku została doprowadzona do miasta kolej.
Skive jest ładnym miastem z rozwiniętym przemysłem i handlem.
Atrakcje:
Kościół "Naszej Pani"/(Vor Frue Kirke) - pochodzi z XIII wieku. Znajdują się w nim malowidła ścienne z 1522 roku. Przedstawiają one grupę ok. 50-ro świętych kobiet i mężczyzn siedzących w kielichach kwiatowych otoczonych ptakami i małymi zwierzętami.
Obok starego białego kościoła stoi kościół zbudowany w roku 1898. W kościele znajduje się kazalnica z XVII wieku, która pochodzi ze starego kościoła.
Gammel Skivehus - zachowały się piwnice ze średniowiecznego zamku Skivehus. Dwa budynki o konstrukcji sztachulcowej (mur pruski) zbudowane zostały w 1719 roku. W roku 1800 został zbudowany biały budynek. Od 1928 roku w budynkach mieści się hotel.
Stary Ratusz - budynek w stylu klasycystycznym z 1846 roku, który był pierwszym piętrowym budynkiem w Skive.

Skive Museum - mieści zbiory kulturalno-historyczne ze Skive i okolicy. Znajdują się tutaj zbiory malartwa duńskiego z XX wieku, m.in. takie nazwiska jak: Jens Søndergaard, Henry Heerup, Per Kirkeby.
Krabbesholm - zabudowania dworskie, których główny budynek został zbudowany w 1554 roku. Obecnie w budynkach ma swoją siedzibę szkoła.

Skive Anlæg - park miejski założony został w 1874 roku i jest przykładem sztuki ogrodniczej tamtych czasów.
W średniowieczu w miejscu miasta Skive leżał zamek królewski Skivehus. Z czasem powstała wokół zamku osada, która w 1326 roku otrzymała prawa miasta kupieckiego.
Szybki rozwój miasta nastąpił jednak dopiero od czasu, gdy piasczysta mierzeja Aggertange została przerwana w 1825 roku i otworzył się dostęp do Morza Północnego i kiedy w 1863 roku został oddany do użytku kanał przy mieście Løgstør, umożliwiający żeglugę po Limfjordzie w kierunku miasta Ålborg. W roku 1869 rozpoczął swoją pracę port w Skive.
W 1864 roku została doprowadzona do miasta kolej.
Skive jest ładnym miastem z rozwiniętym przemysłem i handlem.
Atrakcje:
Kościół "Naszej Pani"/(Vor Frue Kirke) - pochodzi z XIII wieku. Znajdują się w nim malowidła ścienne z 1522 roku. Przedstawiają one grupę ok. 50-ro świętych kobiet i mężczyzn siedzących w kielichach kwiatowych otoczonych ptakami i małymi zwierzętami.
Obok starego białego kościoła stoi kościół zbudowany w roku 1898. W kościele znajduje się kazalnica z XVII wieku, która pochodzi ze starego kościoła.
Gammel Skivehus - zachowały się piwnice ze średniowiecznego zamku Skivehus. Dwa budynki o konstrukcji sztachulcowej (mur pruski) zbudowane zostały w 1719 roku. W roku 1800 został zbudowany biały budynek. Od 1928 roku w budynkach mieści się hotel.
Stary Ratusz - budynek w stylu klasycystycznym z 1846 roku, który był pierwszym piętrowym budynkiem w Skive.

Skive Museum - mieści zbiory kulturalno-historyczne ze Skive i okolicy. Znajdują się tutaj zbiory malartwa duńskiego z XX wieku, m.in. takie nazwiska jak: Jens Søndergaard, Henry Heerup, Per Kirkeby.
Krabbesholm - zabudowania dworskie, których główny budynek został zbudowany w 1554 roku. Obecnie w budynkach ma swoją siedzibę szkoła.

Skive Anlæg - park miejski założony został w 1874 roku i jest przykładem sztuki ogrodniczej tamtych czasów.
piątek, 10 września 2010
3.102 Kampania wyborcza rękoma uczniów...
Po płonnej przemowie mojego dyrektora podczas rozpoczęcia roku szkolnego zachwalającej ideę wybudowania aquaparku za cenę zadłużenia miasta na grube miliony. Po zleceniu wychowawcom zbierania podpisów pod tą "szlachetną" ideą wśród uczniów - i to nie koniecznie pełnoletnich - nadeszła trzecia odsłona wspierania prezydenta w rozpoczętej przez jego kampanii samorządowej zostania Prezydentem Bydgoszczy trzecią kadencję.
W sobotę 18-go września odbędzie się w Bydgoszczy Europejski Festiwal Lekkoatletyczny Bydgoszcz Enea Cup 2010 no i oczywiście, oby ktokolwiek na tej "światowej" imprezie się pojawił - spędza się uczniów z całego miasta na stadion, bo jak to by wyglądało, że w mieście, które stara się o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016 tak ważna impreza odbywa się przy pustych trybunach...
Krótko mówiąc - pieniądze idą w błoto, bo będzie zerowy dochód z biletów, no ale prezydent zorganizował imprezę! Może pokażą nas w "setkach" w światowych stacjach telewizji i jakimś cudem Bydgoszcz zapunktuje w ESK 2016... Chociaż ostatnio czytałem, że nie mamy szans z kilku powodów - odrzucą nas i Toruń, aby nie zaogniać antagonizmów, bądź z powodu, że prezydent nie jest w PO, więc kontrkandydaci będą mogli po nim pojeździć w kampanii...
W sobotę 18-go września odbędzie się w Bydgoszczy Europejski Festiwal Lekkoatletyczny Bydgoszcz Enea Cup 2010 no i oczywiście, oby ktokolwiek na tej "światowej" imprezie się pojawił - spędza się uczniów z całego miasta na stadion, bo jak to by wyglądało, że w mieście, które stara się o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016 tak ważna impreza odbywa się przy pustych trybunach...
Krótko mówiąc - pieniądze idą w błoto, bo będzie zerowy dochód z biletów, no ale prezydent zorganizował imprezę! Może pokażą nas w "setkach" w światowych stacjach telewizji i jakimś cudem Bydgoszcz zapunktuje w ESK 2016... Chociaż ostatnio czytałem, że nie mamy szans z kilku powodów - odrzucą nas i Toruń, aby nie zaogniać antagonizmów, bądź z powodu, że prezydent nie jest w PO, więc kontrkandydaci będą mogli po nim pojeździć w kampanii...
Subskrybuj:
Posty (Atom)